Ostatnio, każdą wolną chwilę przeznaczam na ogród. Należało mu się... a mi również. Więc ja ostro cisnę, a on się poddaje. Trzeba było odświeżyć ścieżki, których kamienie wchłonęła ziemia, mimo mojego upodobania do naturalnych ogrodów przyciąć to i owo. Jednemu się całkiem poddałam - przędziorkowi. Zaatakował skalne jałowce (co widać na załączonym u góry zdjęciu) i raczej się to dobrze nie skończy. Jestem już pogodzona, że któregoś dnia podejdę do nich z siekierką. Tymczasem ulubiły je sobie ptaki. Uwiły w nich gniazdka. Doskonałe miejsce, tym bardziej, że Pan Jelewadzonka wypłoszył już wszystkie krety, nornice itp. I się nudzi, a tam się nie dostanie. Pośrodku ogród jest uporządkowany geometrycznie, bokami pozwalam mu się panoszyć ile wlezie ;o) Pilnie trzeba zająć się pergolą, chociaż jestem trochę oporna co do zmiany jej koloru. Każdy brąz będzie dla mnie zbyt ordynarny. Taka nadgryziona zębem czasu jest zdecydowanie ciekawsza... ;o) A ma swoje lata, ma... pamiętam, że jak kopałam doły, by wbetonować kotwy pod słupy, znalazłam w ziemi podkowę. Teraz wisi na domku z uśmiechem do góry.
Ogrodowa rzeźba Amelii :o) Czy ktoś zgadnie, co to jest? Zapomniała tylko o czymś NAJWAŻNIEJSZYM.
Tak naprawdę to nie ma kiedy usiąść :o) A przy tych brzózkach... hm... brzozach właściwie, Amelia uczyła się stawać i chodzić. Pamiętam, jak nimi trzęsła :o) Pod nimi jest "kopalnia" czterolistnych koniczyn.
Superb garden and photos, beautiful nature!
ReplyDeleteDrop you to my blog sometimes:)
Pleasant Wednesday and greetings from sunny Croatia.
Doroto, za uporządkowanie kamiennej ścieżki masz u mnie szacunek ogromny, wiem, jak bolą plecy od podnoszenia i kładzenia ich z powrotem. Myślę, że to kamienny Pan Jelewadzonka bez ogonka, a w naturze prezentuje się okazale, cieszę się, że po złamaniu ani śladu. A schody? dokąd one prowadzą? Można u Ciebie błądzić jak po arboretum, piękny ogród. Właśnie oczko napełniłam świeżą wodą, pompka ciurka i zbieram się do mamy.
ReplyDeletePozdrawiam serdecznie.
Wkrótce pokażę dokąd prowadzą schody. Mario, same najlepsze myśli dla Twojej Mamy. A Tobie życzę siły, by niczego się nie bać...
ReplyDeleteWow Dorota, what a post: love every single corner of the garden, love the birch trees against the grassy background and the proud looking red cat
ReplyDeleteis simply adorable!
I'll be back to see where the staircase leads.
Un abbraccio, ciao!
LOve you!!
ReplyDeleteLove coming here!!
Love this amazing garden!!
Miss you!
Love!!
Bela
Czary!
ReplyDeleteCudowny portret kotka!
ReplyDelete:-)))
Nareszcie mam cztery dni wolnego i czas na intensywne oglądanie twoich cudnych zdjęć.
:-)
:-))
:-)))