13 June 2011



pod rozpołowionym stołem
dusza głaszcze duszę

chłodna, zawiesista mgiełka
skrywa plamki miasta na wzgórzu
meandry leniwej rzeki
dźwięcznie grają na kamieniach
zioło roztarte gorącą dłonią
zostawia ślad w pamięci 
śmiałe, głodne nietoperze
niemi świadkowie braterstwa
aksamitna ciemność
co płacze rosą na stopy
i już wyczekana przytulność
światełka na szklanym obrazie
uszko w uszko, jak bliźniaczki
delikatne, kruche i różne
naleję w nie miodu, dużo miodu...

Ty zasypiasz...
już nie trzeba nalegać
a ja tymczasem
dokleję nogę Aniołowi


Miałam straszny sen... i już Cię nie ma, nie zdążyłam opowiedzieć... 
Już Cię nie ma... choć czuję, że stoisz za naszymi plecami, moimi i Amelii.  


9 - szybkie wybieranie. Jak się usuwa numer kogoś bliskiego z telefonu? 
...żeby przez przypadek nie zadzwonić? Dokąd? Gdzie jesteś?
Wszędzie ptaki od Ciebie, gdzie nie spojrzę... ptaki. Ciemna noc... a za oknem słyszę klangor.
Przecież to niemożliwe. One już dawno przyleciały. Dlaczego krzyczą nade mną? 




Ostatni ptaszek od Ciebie... 

09 June 2011

kartka z kalendarza




Nasza wieś niczym szczególnym się nie wyróżnia, może jedynie "obcego" pociesza fakt, że teren tu różnorodny. A najważniejszy jest San, który płynie wzdłuż prawie całej wsi. A jeśli nie San, to Stary San czyli zbiorniki wodne w starym jego korycie. A skoro rzeka to i iły, dlatego cegielnie... Są już nieczynne, ale w skarpach, w długich, wygrzebanych norkach pomieszkują żołny po powrocie z Afryki. Ornitolodzy starają się, aby teren ten stał się rezerwatem. Reszta to pola i łąki, po których dziś spacerowałam z Amelią. I plaża...








Za każdym razem przechodząc tamtędy muszę zajrzeć do ogrodu Państwa M. Kiedy nie było jeszcze mojego ogrodu, zaglądałam tam przez płot, by się nacieszyć widokiem bezkresnej zieleni i sielskości.










A to miejsce, do którego prowadzą schody ;o) Byłam tam dziś zbyt wcześnie. Słońce powinno chylić się ku zachodowi tuż nad zakrętem rzeki... wtedy jest ciekawiej. A spacer zakończyłyśmy tuż przed tym, jak się rozpętała wichura i spadł deszcz. Jak dobrze... nie muszę dziś podlewać. Ostatnio sprawia mi to ogromną trudność. Ból rąk jest nie do zniesienia, drętwienie nie pozwala na precyzyjne ruchy, a i zasnąć ciężko.


A tak jest kiedy zachodzi czerwcowe słońce...





06 June 2011

dziennik ogrodowy




Ogród o poranku wygląda zdecydowanie najciekawiej. I chyba w tej chwili nie ma innego miejsca, gdzie chciałabym być. Tylko tu mogę odpocząć od "ludzi". A bardzo, bardzo tego potrzebuję.












Pan Jelewadzonka przechadzający się "własnymi drogami" czyli po zasianej grządce.















01 June 2011

dziennik ogrodowy


Ostatnio, każdą wolną chwilę przeznaczam na ogród. Należało mu się... a mi również. Więc ja ostro cisnę, a on się poddaje. Trzeba było odświeżyć ścieżki, których kamienie wchłonęła ziemia, mimo mojego upodobania do naturalnych ogrodów przyciąć to i owo. Jednemu się całkiem poddałam - przędziorkowi. Zaatakował skalne jałowce (co widać na załączonym u góry zdjęciu) i raczej się to dobrze nie skończy. Jestem już pogodzona, że któregoś dnia podejdę do nich z siekierką. Tymczasem ulubiły je sobie ptaki. Uwiły w nich gniazdka. Doskonałe miejsce, tym bardziej, że Pan Jelewadzonka wypłoszył już wszystkie krety, nornice itp. I się nudzi, a tam się nie dostanie. Pośrodku ogród jest uporządkowany geometrycznie, bokami pozwalam mu się panoszyć ile wlezie ;o) Pilnie trzeba zająć się pergolą, chociaż jestem trochę oporna co do zmiany jej koloru. Każdy brąz będzie dla mnie zbyt ordynarny. Taka nadgryziona zębem czasu jest zdecydowanie ciekawsza... ;o) A ma swoje lata, ma... pamiętam, że jak kopałam doły, by wbetonować kotwy pod słupy, znalazłam w ziemi podkowę. Teraz wisi na domku z uśmiechem do góry.








Ogrodowa rzeźba Amelii :o) Czy ktoś zgadnie, co to jest? Zapomniała tylko o czymś NAJWAŻNIEJSZYM.








Tak naprawdę to nie ma kiedy usiąść :o) A przy tych brzózkach... hm... brzozach właściwie, Amelia uczyła się stawać i chodzić. Pamiętam, jak nimi trzęsła :o) Pod nimi jest "kopalnia" czterolistnych koniczyn.


A to... Pan Jelewadzonka we własnej osobie :o) Zdjęcie zrobione przez mojego brata Dariusza. Ale strzelił mu odstraszającą minę ;o)



powiało...










LinkWithin

Related Posts with Thumbnails