02 October 2011

kartka z kalendarza










































6 comments:

  1. Błądzisz, Doroto, po Pogórzu w ten piękny czas, czuję tę atmosferę z Twoich zdjęć, słyszę szum Wiaru u stóp wzgórza, dalekie odgłosy życia, tam jest przepięknie, pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
  2. Tak Mario, błądzę... Konisza, Gruszowa, Rybotycze, Posada... mam niedosyt Pogórza, na wiele lat zaprzestaliśmy. Teraz ciągnie mnie ponownie. Pozdrawiam :o)

    ReplyDelete
  3. Umknął mi w czasie ten post.A chodzi o te kamienie przynoszone,o ten zwyczaj,który chciałabym,aby powtarzali odwiedzający mój grób.Nie lubię kwiatów na grobach.W wazonach,dzbanach,wręcznych z okazji i bez też nie lubię.Przywożę kamienie z tego strumyka,któy mam na blogu :).No i tu widzę,że ktoś odwiedza ten kirkut,bo te kamienie na macewach to chyba nie leżą od lat?I gdzie konkretnie ten cmentarz?

    ReplyDelete
  4. Joanno, w Rybotyczach. Tylko jeden człowiek ocalał z zagłady ludności żydowskiej - Mojżesz Rubinfeld. To on przegonił stamtąd pasące się krowy i wybłagał o szacunek dla zmarłych u miejscowych władz... Hm... ja nie chcę nawet nagrobka, tylko zwykły, dość duży, polny kamień, by ktoś mógł na nim przysiąść, odpocząć...

    ReplyDelete

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails